Rany, ponad tydzień mi zajęło żeby się zabrać za tą notkę. I szczerze, to mi się dalej nie chce jej pisać :P no ale żeby nie było. Było cudnie bosko i genialne wprost jechać 13 godzin (cała noc) przy czym nie zmruzyłam oczu ani na sekunde, dobra, ani na minutę. Pierwszego dnia była katedra w Koeln, jakże boska i prawdziwie gotycka, drugiego... drugiego rano znowu miasto, a potem trzema pociągami do Mannhei m, czy jak co się pisze, nie wiem, obojętnie. Z mannheim do Goennheim, uroczej mieściny o liczbie ludności istnie wiejskiej acz niskiej. Jakos kolo 1000 osob. Za to wido na gory, mrr... a wszedzie dookola winnice, cos dla mamo, ekhu. W srode... zem byla w Speyer, w czwartek once again Speyer, tylko ze IMAX i katerda romanska, tak, ROMANSKA, ale believe me, nieladna bardzo. Tylko dziwna wycieczka arabow za mna latala. EKHU. A potem wyprawa do Heidelbergu! Przekletego! Upal ponad 40 stopni, zero wiatru prawie, wspinaj sie czluwieku po 315 schodkach. Rzyg! No dobra, widok z gory byl ladny, ale helooool, mozna tam bylo wjechac amochodem, no ale nasza genialna "pani przewodniczka" zaparkowala chyba ze 6 km od podnozy tej gory, na ktorej przeklete ruiny staly a w nich najwieksza beczka na wino, raptem 222 tysiace litrow. A na niej podest jak sie okazalo do tancowania. Czego ludzie nie wymysla. W piatek wracalysmy do Kolonii, po drodze Bacharach i Loreley, czy jak to tam, tez przeklete, bo mialysmy tam wchodzic, nic ze 3 razy wyzej niz ten zamek gupi. A piekna Loreley czesala swoje jeszcze bardziej piekne dlugie blond wlosy, marynarze sie w nia zapatrzyli i zatoneli, no coz. Spoko. I to UNESCO sie tym opiekuje? trzymajcie mnie, zero barierek a pod toba ren/... dolina renu z lewej, dolina renu z prawej, dolina renu wszedzie! AAAaa!!! W sobote miala byc Holandia, no ale ze ktos musial pracowac, no i w ogole, to znowu kolonia, znowu jatedra, tyle ze tym razem w tle bylo raczej biale niebo, i ulewa ogolnie. To tyle. Fot nie dam, bo tu nie mam. Ech, moze potem. Acha, sorx, bo dopiero teraz sie skapnelam, ze chyba na zadnej kartce nie napislaam daty, ale pozno bylo. A poniewaz od Buci sie tego nie doczekam, sama to tu wkleje...
UWAGA UWAGA, SZUFLADA! Dobra, jednak nie, poki co nie, to teraz niech bedzie kamerka i piekne odwracanie sie :D

mrrr, szufladaaaaaa

magiczna apteczka, mrrrrrrrrr, nie zeby nawiązanie do magicznj szafki w akwarium

no mrrrrrrr po prostu

zonk taki lekki, bo Cynthia :P boskie dźgnięcie w bok, prawda buciu? 20 razy ta scena mrrr

oh oh i love him soooooo

oh oh, i'm leaving, not leaving with me? oh doug i caaaan't! [ryk] - i love you - [ryyyyyyyk marginesa]
SŁIT OWRÓT:
Doug: We just pulled that one out.
Carol: Yes, we did.
Doug: That was like clockwork.
Carol: I wish they all were.
Doug: We haven't done a save like that in a while.
Carol: So smooth!
Doug: You were great. You anticipated every move, every beat.
Carol: Yeah, yeah. [słit odwrót]
Doug: Yes, I mean it.
Doug: I do. Yeah. I do.
Doug: I do.
[gigamega cmok]
Doug: I'm sorry. I shouldn't have done that.
Carol: You didn't do it alone. [suprajz na twarzy]
KAMERKA:
... jednak jej nie będzie, bo ktośwolał oglądać wypowiedzimaseraka, ktory wypowiadac sie nie umie.... grrrrrrrr...... za to jest zdjęcie:

O a jednak będzie: Suprajz!
Doug finishes fixing the camera and then jumps in bed with Carol
Doug: Well...worth a try. Alright, you ready?
Carol: Yeah, ready if you are.
Doug: If I am? This was your idea. (Get's up) Hang on.
Carol: Doug, I was kidding!I didn't know that you were actually gonna go out and rent equipment.
Doug: Now, you talked about this fantasy years ago.
Doug lies down with Carol looking at the camera...
Carol: I did not. Did I?
Doug: Uh, actually, I think you accused me of taping myself with various 20 year olds.
he Smiles and puts his arm around Carol's stomach and looks up at her...
Carol: Oh that was harsh. she makes him look up at herand has the nicest look of the year.
Doug: Yeah.
Carol: Was I right?
Doug: Uh, no. You see all this stuff? --They kiss -- I did it because I wanna make you happy.
Carol: Really?
Doug: Mm-hmm
Carol: You did all this for me?
Doug: I'd do anything for you
Carol kisses Doug
(Good Touch , Bad Touch)