ok. notki ze sto lat nie było. zasadniczo to w większości wina dionizji, co mi neta odcinały czy też w porywach do wynoszenia kompa z pokoju. ale nieważne. tak samo jak to, jak aktualnie dają. ech. em... cóż.... może takie tam luźne refleksje. osiemnastki to boska rzecz jest, fiś się zrobił już nie tak ułożony i grzeczny, ogólnie jest przeuroczo. poza tym: ludzie są dziwni. ostatnio wciąż jestem zaskakiwana. a konformizm pary znanych mi osób okazał się być po prostu przeogromny. taki aż, że ał. doszłam też do wniosku, że do pocieszania ludzi nie nadaję się wcale. ani do walki z dwulicowością, bo co ja zwalczę tym, żem szczera? pff, nada. aha, zmiany zmiany kokon. zewnętrznie. powoli, acz zawsze. i walczę z wnętrzem też, a to, że z tym to już gorzej, to inna sprawa. ale jest zabawnie :) g-dańsk rządzi, mimo że bez zakupionych conversów, to z toną gie-fotek, no ok, paru emo też, ale ćś. ogólnie wielkie mrr. no i wyżerka na stołówce i wygranie 30 zyka na stacji benzynowej :D zapałka, przejdę do pozdrowień więc (zamówionych mniej lub bardziej, więc się nie pluć bitte):
Starczoki - bo mi na myśl przyszły pierwsze, za to, że są gie, i że w ogóle są :)
Nisia & Bucia - że zrobiły ze Starczoków gie ^^ + Bucia gratis za uwiecznienie mnie na zdjęciach z różnymi gie, np. z tym spod kościoła
ogólnie tej trójce za lekką abstrakcję dziś
btw. przekłuję uszy, o tak.
a cher rządzi.
piątek, 8 czerwca 2007
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)