poniedziałek, 30 października 2006

Margines urodził! :))))

Ta notka z założenia wielce optymistyczna na być. Tak więc może ją poświęćmy wyjazdowi w Dojcze. A że się nikomu pewnie nie chce tego wszystkiego czytać, co napiszę, także... w punktach może...
- skrable
- budzenie wszystkich wszystkim na wszelkie sposoby
- grzywka i jego gibka niczym moni palce szyja
- człowiek nietoperz śpiący w pozycji embrionalnej
- cher przy wysiadaniu z busa
- wykłady, wykłady, wykłady
- szaleństwo i chaos w cafeterii
- wykładów ciąg dalszy
- miaaastooo
- o mamo, NESTI OWOCE LEŚNE, SZALEŃSTWO
- bieganina z prostownicami, garniturami, sukniami, wszystkim, czego my ze sobą nie mieliśmy
- bal, czerwony dywan, nadęci ludzie, i my, menele z dworca centralnego żywcem wzięci
- geburtstagtorte dzielony z murzyńskim dzieckiem, gadka o talerzach z gie kostrzynem
- gie kluska i dziołcha od gie kluski
- różne różności od tanga, przez tańce hinduskie do chóru czarnoskórego
- syf i chaos w sporthale
- PRZEŹROCZA
- niedoszły rozbierany z nie-powiem-kim
- wyścigi międzymiastowe w śpiworach
- aaa, biała, pasikonik, bo bym zapomniała
- hasło przewodnie ze sklepów: ale nisza, hasło ogólne: mimbla
- draże w środku nocy
- dziwne historie...
- "adaś, a co ci tak plecak napuchł?"
- biała w kościele
- super-pies i dwa winka
- mak: "proszę zrobić mi małego loda"
- miś i reszta

no, a życie jest cudne, czyż nie? że też musiałam przez tyle czasu być tłamszona, no ale teraz przynajmniej WOLNOŚĆ i swoboda... jakież to wspaniałe tak sobie na coś nie zwracać uwagi... :)))))))

Aha, no ciekawe jakie będą komentarze do tej notki... czyżby, patelnia, pate, skwarki, lózer? ;)

środa, 4 października 2006

Maratonik

ja nie wiem... te trzy tygodnie to prawdziwy maratonik. no dobra, może nie trzy, ale zwłaszcza ten jeden. nieprawdaż? no szok po prostu, byle do 14 chyba, czy którego to jak pojedziemy do Gdyni. i nawet Sisterka jedzie!!! łiiiiii, a potem kolejny jasny punkt to dojczlandy, tylko że coś ten nocleg zabawny.
a w ogóle mała dygresja: chodkiewicz.... odczytany jako biiiig haaag :P
Ale taki maratonik i kolejne ekstremalne doznania mogą owocować np... takim cudnym tekstem piosenki o Klejącym Kolanie. A btw. Sieniowi i Madzi gratuluje kasztanowej romy na kasztanowym koniu, prawda....
A Monia ma nowego przyjaciela w ławce. To niby że nie ma Ady, ale ja myślę, że to żeby uwagę gieesów odwrócić. bo mocno dają... a teraz Monia sobie siedzi z niegrzecznym Tomaszem, który spada z krzesła słysząc jej głos tudzież z Krzysiem, aleKkrzysiu dzisiaj został w domu. W ogóle to nie wiem czemu ja pisze tą notkę, po pierwsze że jest totalnie bez sensu a po drugie nie mam zupelnie czasu.
Co jeszcze... Kacwaja i Affy i inne u frenczów, biedna Affka nie wie o połowinkach.... mroczna chałwa ostatnio jakas bez wyrazu, a w ogóle to troszeczkę pate będzie przez ten kurs pck, ale cś, może chociaż bedzie TEN ratownik medyczny gdzieś.
A na koniec dodam, że wbrew pozorom, szanuję się ludzie, SZANUJĘ, tak?
zez zez zezzz, juz drugi licząć Emila z Lasu...
"ale mi pani treaz wjeżdżżżaaa"; napis WSZYSTKIEGO NAJ w sali od polacza wiszący czas dłuższy; czasowstrzymywacz - elementy żartobliwe, humor abstrakcyjny. Mniej wprost. Kołek z zęby i tempo 22 - ot co!