Ta notka z założenia wielce optymistyczna na być. Tak więc może ją poświęćmy wyjazdowi w Dojcze. A że się nikomu pewnie nie chce tego wszystkiego czytać, co napiszę, także... w punktach może...
- skrable
- budzenie wszystkich wszystkim na wszelkie sposoby
- grzywka i jego gibka niczym moni palce szyja
- człowiek nietoperz śpiący w pozycji embrionalnej
- cher przy wysiadaniu z busa
- wykłady, wykłady, wykłady
- szaleństwo i chaos w cafeterii
- wykładów ciąg dalszy
- miaaastooo
- o mamo, NESTI OWOCE LEŚNE, SZALEŃSTWO
- bieganina z prostownicami, garniturami, sukniami, wszystkim, czego my ze sobą nie mieliśmy
- bal, czerwony dywan, nadęci ludzie, i my, menele z dworca centralnego żywcem wzięci
- geburtstagtorte dzielony z murzyńskim dzieckiem, gadka o talerzach z gie kostrzynem
- gie kluska i dziołcha od gie kluski
- różne różności od tanga, przez tańce hinduskie do chóru czarnoskórego
- syf i chaos w sporthale
- PRZEŹROCZA
- niedoszły rozbierany z nie-powiem-kim
- wyścigi międzymiastowe w śpiworach
- aaa, biała, pasikonik, bo bym zapomniała
- hasło przewodnie ze sklepów: ale nisza, hasło ogólne: mimbla
- draże w środku nocy
- dziwne historie...
- "adaś, a co ci tak plecak napuchł?"
- biała w kościele
- super-pies i dwa winka
- mak: "proszę zrobić mi małego loda"
- miś i reszta
no, a życie jest cudne, czyż nie? że też musiałam przez tyle czasu być tłamszona, no ale teraz przynajmniej WOLNOŚĆ i swoboda... jakież to wspaniałe tak sobie na coś nie zwracać uwagi... :)))))))
Aha, no ciekawe jakie będą komentarze do tej notki... czyżby, patelnia, pate, skwarki, lózer? ;)