niedziela, 30 grudnia 2007

lada yepie ^^

dobra. to było zabawne. ok. mocno zabawne, bom się już dawno tak nie uhahała, jak wczoraj, po ERze, Weaver wskakującej do karetki (oj, jak ochoczo ^^), pizzy w konspiracji i scrabblach, które i tak wiadomo, że nie skończą się normalnie. jak ktoś chce nieocenzurowanej wersji, krzyczeć ^^

hm. no. to chyba tyle. butoska może dokończy, o ile swoje hasło tu pamięta xD

czwartek, 15 listopada 2007

18stkaaa Buci i Nisi

Inaczej bym tych filmików nie obejrzała chyba nigdy ^^ nie przejmujcie się więc specjalnie ich obecnością tutaj ;)





Wymiana :D

Trochę po fakcie i jakby ino w fotach, no ale może potem więcej ^^

nie żeby się nam nudziło podczas 13godzinnej jazdy autokarem? czy ile ona tam trwała...

powitanie tralalala 8)

dziecko totalnie perwersyjnie liżące wstążkę od balonika! zło ^^

popuszczenie jednorazowe x]

noż przepyszne bratwurste, co zresztą widać... zwłaszcza po asi wu ^^

sis z kolegą patrykiem ^^

SIS

z kyfytyfy pod... hitlerem...

jeez. ile się trza było na te wszystkie gie czaić! btw. kto ma w końcu zdjęcie mrocznego?

tęczaaa x3

pod wielandem xD (ne żeby mi się magiczne di-lando skojarzyło...)

u sisowej koniny na sis urodzinach! sto lat sis noch mal!

fisz... tak, że ja.

z sisss x3 a sis to głośniej słuchać nie mogła wtedy :P

niedziela, 2 września 2007

Łohohoho.

Rotfl, rotfl, tygu tygu, tygu tygu.
Ok, Fiś jeszcze nie oszalał, wręcz przeciwnie, wydoroślał. No właściwie tylko spełnioletnił się. Pociąga to za sobą szereg zmian-zmian-kokonów. Po pierwsze, mojego dnia, czyt. 20go, przekłute Fiszowe uszy zostały. W KOŃCU. Bo już tyle o tym ględziłam ^^ Po drugie, zwalczyłam wnętrze, na dobre i już przynajmniej nikogo nie oszukuję. Dalej twierdzę że 18stki to miła rzecz jest wielce. Póki co, jeszcze się stara nie czuję, zobaczym później. AAAaaa w ogóle wszystkim bardzo bardzo mocno mocno Gracias za życzenia, żeście pamiętali i w ogóle :* a jakie mam tęczowe kolczyki, no prawie tak boskie jak tęczowe serduszko z innejstrony ^^;
a poza tym, wciąż to samo, kolekcjonuję różne giegie, pstrykam jakieś pseudofajne zdjęcia, obżeram się słodyczami. A babcie twierdzą, że się mnie przebije igłą. No cóż. Urok babciów.
Wszystkiego najlepszego w ogóle wszystkim tym, którzy niedawno mieli tudzież niebawem mieć będą też urodziny: Aszy mojej, Oli (oż Ty że dzień po mnie! :D), Nisi, Butoskiej (jaka zazdrość że masz ur. jak GieJeden!), Moni chłopcu, Asi Wu no i Sis :* i Marcie Wu, no ok, wszystkim ^^
dziękować za wszystkie GEJnialne prezenty też
w ogóle ja nie wiem co mam ze sobą robić. jak rzadko nie trząchają mną sprzeczne emocje. Maleństwo, EMO, cje. For ju po prostu. Pozdrów Soniacza, co butelki pod biurkiem przewraca.
No i jak zwykle za dużo mówię.
Pazdro! :*

piątek, 8 czerwca 2007

Hm... no to może bez...

ok. notki ze sto lat nie było. zasadniczo to w większości wina dionizji, co mi neta odcinały czy też w porywach do wynoszenia kompa z pokoju. ale nieważne. tak samo jak to, jak aktualnie dają. ech. em... cóż.... może takie tam luźne refleksje. osiemnastki to boska rzecz jest, fiś się zrobił już nie tak ułożony i grzeczny, ogólnie jest przeuroczo. poza tym: ludzie są dziwni. ostatnio wciąż jestem zaskakiwana. a konformizm pary znanych mi osób okazał się być po prostu przeogromny. taki aż, że ał. doszłam też do wniosku, że do pocieszania ludzi nie nadaję się wcale. ani do walki z dwulicowością, bo co ja zwalczę tym, żem szczera? pff, nada. aha, zmiany zmiany kokon. zewnętrznie. powoli, acz zawsze. i walczę z wnętrzem też, a to, że z tym to już gorzej, to inna sprawa. ale jest zabawnie :) g-dańsk rządzi, mimo że bez zakupionych conversów, to z toną gie-fotek, no ok, paru emo też, ale ćś. ogólnie wielkie mrr. no i wyżerka na stołówce i wygranie 30 zyka na stacji benzynowej :D zapałka, przejdę do pozdrowień więc (zamówionych mniej lub bardziej, więc się nie pluć bitte):
Starczoki - bo mi na myśl przyszły pierwsze, za to, że są gie, i że w ogóle są :)
Nisia & Bucia - że zrobiły ze Starczoków gie ^^ + Bucia gratis za uwiecznienie mnie na zdjęciach z różnymi gie, np. z tym spod kościoła
ogólnie tej trójce za lekką abstrakcję dziś

btw. przekłuję uszy, o tak.
a cher rządzi.

sobota, 16 grudnia 2006

Ekhm... idą święta?

jakoś brak mi weny jeśli chodzi o temat, stąd to zero oryginalności...
panuje ogólny maratonik (jak tam diagnozy humprawie, matifnie, matfizie, biolchemie i cała reszto? ;)) także czasu zbytnio ni ma żeby pisać. dlatego ta notka. żeby nie było że blog umarł. bo nie umarł.
tak sobię napisze jeszcze, że czyż życie nie jest zabawne? a marzenia się spełniają, nieprzywidywalne wsio. co jeszcze? hm... glonojady, pestki dyni ;) los ojos marrónes, kryzys skejcika, no i tosty dzielnie walczące w reprezentacji, aha, starczoki, prawda buciu? :D ale starczoki ciemne z białą czekoladą, o tak. mikołajki sobie były, całkiem miłe, owszem owszem. lodowisko otwarte, mrrr... aha, wieczór czwartkowy i ciarki zafundowane przez jaskółkę, normalnie tryskająca Islandyja. Aha, no i moje połówki minus ;) grudzień - miesiąc super-urodzin :D aha, we wtorek ostatni odcinek 7. serii ER ;( dalej nie puszczą, przynajmniej nic o tym nie wiadomo. no nic, na koniec dodam: szanuję się, heloł.

PS. tu też Maciuś ma zamiar zostawić ślad? ładnie, affeczko, kacwaju... z waszej strony, bardzo, bardzo ładnie ;)

PS 2: NISIA CHŁOPCZE DZIĘKUJĘ CI NIEZMIERNIE I NIEWYMIERNIE ZA WALKING IN MEMPHIS!!!!! ;)))

poniedziałek, 30 października 2006

Margines urodził! :))))

Ta notka z założenia wielce optymistyczna na być. Tak więc może ją poświęćmy wyjazdowi w Dojcze. A że się nikomu pewnie nie chce tego wszystkiego czytać, co napiszę, także... w punktach może...
- skrable
- budzenie wszystkich wszystkim na wszelkie sposoby
- grzywka i jego gibka niczym moni palce szyja
- człowiek nietoperz śpiący w pozycji embrionalnej
- cher przy wysiadaniu z busa
- wykłady, wykłady, wykłady
- szaleństwo i chaos w cafeterii
- wykładów ciąg dalszy
- miaaastooo
- o mamo, NESTI OWOCE LEŚNE, SZALEŃSTWO
- bieganina z prostownicami, garniturami, sukniami, wszystkim, czego my ze sobą nie mieliśmy
- bal, czerwony dywan, nadęci ludzie, i my, menele z dworca centralnego żywcem wzięci
- geburtstagtorte dzielony z murzyńskim dzieckiem, gadka o talerzach z gie kostrzynem
- gie kluska i dziołcha od gie kluski
- różne różności od tanga, przez tańce hinduskie do chóru czarnoskórego
- syf i chaos w sporthale
- PRZEŹROCZA
- niedoszły rozbierany z nie-powiem-kim
- wyścigi międzymiastowe w śpiworach
- aaa, biała, pasikonik, bo bym zapomniała
- hasło przewodnie ze sklepów: ale nisza, hasło ogólne: mimbla
- draże w środku nocy
- dziwne historie...
- "adaś, a co ci tak plecak napuchł?"
- biała w kościele
- super-pies i dwa winka
- mak: "proszę zrobić mi małego loda"
- miś i reszta

no, a życie jest cudne, czyż nie? że też musiałam przez tyle czasu być tłamszona, no ale teraz przynajmniej WOLNOŚĆ i swoboda... jakież to wspaniałe tak sobie na coś nie zwracać uwagi... :)))))))

Aha, no ciekawe jakie będą komentarze do tej notki... czyżby, patelnia, pate, skwarki, lózer? ;)

środa, 4 października 2006

Maratonik

ja nie wiem... te trzy tygodnie to prawdziwy maratonik. no dobra, może nie trzy, ale zwłaszcza ten jeden. nieprawdaż? no szok po prostu, byle do 14 chyba, czy którego to jak pojedziemy do Gdyni. i nawet Sisterka jedzie!!! łiiiiii, a potem kolejny jasny punkt to dojczlandy, tylko że coś ten nocleg zabawny.
a w ogóle mała dygresja: chodkiewicz.... odczytany jako biiiig haaag :P
Ale taki maratonik i kolejne ekstremalne doznania mogą owocować np... takim cudnym tekstem piosenki o Klejącym Kolanie. A btw. Sieniowi i Madzi gratuluje kasztanowej romy na kasztanowym koniu, prawda....
A Monia ma nowego przyjaciela w ławce. To niby że nie ma Ady, ale ja myślę, że to żeby uwagę gieesów odwrócić. bo mocno dają... a teraz Monia sobie siedzi z niegrzecznym Tomaszem, który spada z krzesła słysząc jej głos tudzież z Krzysiem, aleKkrzysiu dzisiaj został w domu. W ogóle to nie wiem czemu ja pisze tą notkę, po pierwsze że jest totalnie bez sensu a po drugie nie mam zupelnie czasu.
Co jeszcze... Kacwaja i Affy i inne u frenczów, biedna Affka nie wie o połowinkach.... mroczna chałwa ostatnio jakas bez wyrazu, a w ogóle to troszeczkę pate będzie przez ten kurs pck, ale cś, może chociaż bedzie TEN ratownik medyczny gdzieś.
A na koniec dodam, że wbrew pozorom, szanuję się ludzie, SZANUJĘ, tak?
zez zez zezzz, juz drugi licząć Emila z Lasu...
"ale mi pani treaz wjeżdżżżaaa"; napis WSZYSTKIEGO NAJ w sali od polacza wiszący czas dłuższy; czasowstrzymywacz - elementy żartobliwe, humor abstrakcyjny. Mniej wprost. Kołek z zęby i tempo 22 - ot co!