sobota, 22 kwietnia 2006
"Oko. Mnie. Boli."
No teraz to naprawdę nie wiem o czym mam pisać, ale piszę, bo pisać coś chcę tudzież muszę, tudzież jeszcze odczuwam taką powinność... :) Zacznijmy od tego o czym mi Kftf przypomniało. Dżdżowniczka Krzysiu, która niestety okazał się tylko połową dżdżowniczki właściwej. No niestety, taki los, Monia miała szpadelek (mały chłopiec ogrodnik :P)... biedna połowa Krzysia, ciekawe, gdzie utknęła druga... Był jeszcze Knkr, ale że do niejakiej postaci Kaenkaera właśnie zbytnią sympatią nie pałamy tak więc potraktowana została octem. Jak wszystkie, tyle że nasza dość mocno. No bo heloł, troche dałam i jeszcze się ruszała coś coś te chemoreceptorki działały, potem jeszcze i cos już średnio, no to więcej, a on już nic (bo ekhu padła), to po twarzy jej. O ile to nei był odbyt. No cóż. Mniej biedna. Co tam jeszcze... Były święta, cudne, bo Cher :D Cudne bo The Farewell Tour :))) To jest piękne, boskie i cudowne po prostu, idealne, genialne, wypaśne i WYCZESANE niczym ciemnozielony beret z domieszką turkusu, który widziałam jakiś czas temu w rejonach Głównej Siedziby. Hmm... ogólnie to jestem bardzo bardzo hepi, bo ... i że 28 dni... ach, jagodowy zapach... potem ślimaczki, a Krzysiu ciągle jadł i jadł, tak ślicznie sałatkę pochłaniał :) i maleńkie 25, które mało nie przygniotło się słoikiem :P Mięta, chałwa, koktajl truskawkowy, oliwa, pistacja, zgniła oliwa, kuuuuupaaaaa... oł je, pierogarnia, dół buftu, ropność, walc :D A i ulepiłam dzisaj Ojca Ojca. Główny kolor oczywiście fiolecik tyle że jeszcze nie ugotowany, nie mam serca :P Bezsens...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
12 komentarzy:
tak to wy, kochany sadystyczny biolchemik, co dżdżowniczki zabija, kurczaczki łączy w pary, ślimaczki nazywa... ależ skąd, ja nigdy nie kwestionowałam waszego zdrowia psychicznego, nie, nie, nie...
oglądajcie Darie, apel!!!
;))))
aaa... kto na peerelu nie byl,niech zaluje bardzo, ta gorrąca atmosfera, ten gorrący stolik duboisowo bronkowy, mrrrau.
pazdro! ;))
affff'
Nie poszłam na PRL, ponieważ skończyły się bilety ale za to kupiłam sobie książkę :)
A tak właściwie, to co macie jeszcze do uśmiercenia na fascynujących zajęciach z bioli? I kiedy przejdziecie do większych organizmów np. żab?
Jestem pewna, że gdyby testom naukowym tego typu knkr zostałby poddany, to z chęcią sprawdziłabyś jej wytrzymałość w temperaturze 100 stopni, albo ile wytrzyma bez powietrza.. Ale dżdżowniczki? To okrutne...
Trzymaj się, notka naprawdę bardzo fajo :)
Aguś
miliony baktrii musza zginac!
to knkr tym bardziej:)
a notka fajna pierwszy ja czytalem jak cos ale komentnac zapomnialem:D:D:D
a wy takie wzorki slimaczkom brzydkie pomalowaliscie na skorupkach...nieladnie...a co bedzie jak przyjdzie do badan na rybach?tez je bedziesz kwasem traktowac?:D
Ej no heloł, rybek nie, rybke nazwe jakoś ślicznie i nie tknę :P
Zapomniałam rozwinąć myśli zawartej w tytule... Oko mnie dziś potwornie bolało, Maleństwo ile razy ja Ci to zdążyłąm powiedzieć ;-)
Tytule... właśnie, niby żem sie wkręciła trochę :D O tym też zapomniałam napisać.
Bardzo fajnie, że się wkręciłaś, trzeba działać! Tytułowe zdanie powiedziałaś mi około pięćset razy :D
Agaa
^.^ mad/
pozdrawiam "pretty slowen! Cinderellę!" :-)
Kasia ;D
a propos ryb, wlasnie slysze jakas piosenke o zimnej rybie :|potworzaste lekko.
Nisi@: Oczywiście PRL był BOSKIIIIIIIIIIIIIIIIIII cud miodzik i tyla kto nie był ten zło :P Teraz hurtem ludziska na juvenalia bijem :D Śmichu śmichu śmich... (i ta mina bucia - dżdżowniczka g23 xD)
co to jest knkr?
rany rany, jak cudnie jest, pomijajac dzien wczorajszy, znaczy niemile jego fragmenty, prawda k2 i @? :D jednak Was kocham :D :) ;* ale csss tu ma byc!!
tak, tak rybciu, mua mua. caly dzien spie, caaaaaaly dzien wspanialy.
k.
Ha! :D
Aguś
ha? Yyyyyyyyyy
Prześlij komentarz