sobota, 15 lipca 2006

Ciągu dalszego wakacji ciąg dalszy - wyprawa w dzicz x 2

Tak więc mineło już... no nie wiem, sporo całkiem wakacji. Miałąm to zroić nieco wcześniej ale jakoś się w sobie zebrałąm dopiero dzisiaj. Trzeba w końcu opisać wypad do Buci numer 1 i numer 2. Uwaga więc. Najpierw 1. Jedziem. Zawiozła nas mama Bucia, która nic nie mówię, ale jest dość mocno wtajemniczona w różne sprawy. Czasem to sie aż boję, że aż za bardzo. No cóż. Nie żeby nas przywitało mnóstwo gigamega psów, no ale to prawda. W tym Maciuś, naprawdę rozkoszny... mr... Tak sobie byłyśmy z Affką i Buciom i oglądałyśmy Dumę i Uprzedzenie :D O mammmo nie rusza mnie chyba pan DArcy (Maleństwo, nie fochaj się :D). No i żeśmy se lepiły z masy solnej, tak, pana Darcego zgadnijcie kto, Cher też zgadnijcie kto, no i Mamo, ale to Bucia tym razem, nie ja :D Mamo ogólnie miało sporawo pryszczy i brrr chudość taka, że szok, powiewało starcem i brrr... aha, mam piękne paznokcie, bo mi sie od niedzieli ich nie chce ruszyć. Dzieło @. No cudo po prostu. Artistiko pierwszej wody! Trzy wartstwy lakieru, jedna ręka inna od drugiej, wsio rozmazane. Cud. Arcydzieło. Młaaa... :D No i Rybka boi się burzy, tak tak, nawet mimo że Bucia miałą antenkę i udawała że jest kosmitą i że jej nie porwą, czy tam porwą własnie. Nie pamiętam. UFO w każdym razie. No ale heloł jak miałam sie nie bać, skoro byłam bez urazy najwyższym punktem? ;) A wracając trauma, bo psia głowa za nami :P

konik sobie jakiś...
to ja może nie skomentuję...
wcale nie zapchałam zlewu sałatą z aparatu! :)ilość much na metr kwadratowy naprawdę rodem z Lipia :Dpo prostu Cher :Dhm... trusq? ;)

Wyjazd nr 2: Irince już w samochodzie leciała krew z ucha, spoko. Potem znowu lakierowe szaleństwo, masa solna znowu, tym razem motywy... owadzie że to okreslę, oprócz truska (tak, tak), gruszki, słonia i świnki... Aha, pomalowana Cher naprawdę wygląda jakby miała zarost :D tylko usta mi ładnie wyszły, ale cóż. I tym razem miałam ze sobą 4. sezon ER i mnóstwo Cher, bo Bucia chciała (TAK! TAK WŁAŚNIE! CHCIAŁA!). Cały czas leciał sobie ER, nieraz nawet ze 10 razy ten sam początek odcinka, ale spoko. Lektor portugalski, napisy chyba też, niezły hardcore, naprawdę. Czy castellano, o ile to nie to samo, się nie znam. I Bucią wciągło, kazała ER se zosawić a teraz się ślini do Kartera... :D Prawda Buciu? :D Aha, 5. i 6. sezon naprawdę sama sobie kupię, okej? :) a jak wrócę z dojczlandów to się wbijamy na dłużej i 3 dni tylko ER od rana do nocy. 4 sezony. jakieś 4000 albo i więcej minut :D Wypas. No i będziemy malować koniki, znaczy pgrodzenia dla koników. Miastowa dziewczyna ze mnie. Zdecydowanie.
A wozić się z Affką i K2 jest to zdecydowanie pozytywna rzecz, tylko ta niekulturalna k**** młodzież za pewną szkołą, która lubi karne strzelać i myśli że jest fajna, ba, jest pewna że jest fajna a nie jest. Smieszne.
Auf wiedesehen Koslin! Ciao! Hasta luego! Sija! Do usłyszenia! Ołwer!

sobota, 1 lipca 2006

Wakacji ciąg dalszy :) ... kurczę, dopiero tydzień minął :P

Tak... w tej notce będzie zdecydowanie dużo zdjęć. Może chociaż @ k**** (:D) uszczęśliwę tym. To jedziem... Najpierw może zakończenie roku... Zakończenie było boskie. "Bez kitu" :D Bucia odkupiła kwiatka od nie powiem kogo, tylko że on taki był gibnięty w jedną stronę. Ktoś był wielkim fioletowym grzybem, no ale cóż... no i 60 minut Pafu ;) Bjutiful mina Sisterki Hermany mojej poniżej:

O z Buciom chłopcem, skrzacicą inaczej, pełen zaciesz :)))
Jak już sobie były wakacje, dnia jednego Bucia chłopiec przyjechał do Klina i Maleństwo też przybyło. Biło lakierem, zmywaczem, ogólnie szaleństwo, żyć nie umierać :D Aaaa i OGLĄDAŁYŚMY CHER buhaha. Zło.

"O jaka ładna broszka, a masz kapelusz?" - Maleństwo czaskało głęboko, sufit poleciał znaczy, przebieranko :D

W ty miejscu gratuluję Buci, która lewą ręką malowała po prawej i 25 namalowała w tenże sposób :D "Czemu ta 5 wyglada prawie jak 2?!"

Maleństwo w Maku - piękne błękitne paznokcie z Glanem :D (tylko czarne glan są naprawdę funny)

Magiczna budowla szamańska z wszystkiego co było pod ręką... Plask, jeden trusq, plast drugi... trzeci PLASK!

To też Mak, jak ktoś wzrok wytęży :P

Suchy lód, który niektórzy mają na tapecie cumbajszpil :P

Takie letnie kolory i owoce ach ach...

Ano i moje ręce, piękne dzieło Leny :D Tylko już zmyte całkiem prawie niestety :(

A wczoraj to sie było w Mielnie... chociaż ja już nie wiem, czy to było wczoraj, czy kiedy, ale cóż... nie, wcale nie nadużywam przecinkow, nie, nie, nie.... Był Jerzy z wypaśnymi wręcz kuzynami Anią i Tereską :D Gralismy w niekończące się makao. Tak, przegrałam oczywiście, normalka. A i Marta była z koleżankami w Mielnie och ach. I zbudowałyśmy piękną rzeźbę z piasku ale nam bezczelne dziecko M rozwaliło, bo za latawcem biegło i potem jeszcze ktoś. Cios w samo serce...
Dzisaj no to cóz... no cóż... Wystarczy, że jedna osoba wie... To może podsumuję: ... - nic dodać nic ująć włąsnie. Miałam to zakończyć inaczej, czyli ***** ***, ale się opanuję. Jutro Lena jedzie. A z kortu tudej nici wyszły. A I JESTEM Z SIEBIE DUMNA!!! Powiedziałam, maleństwowej mamie ałfwiderzejn i mi odpowiedziała! Ale rany, co ja się na przeżywałam pod drzwiami.